Ja kocham pracę z ludźmi! 10 lat maluch.net

Codzienne wyzwania. Towarzyszenie. Relacja. Stawianie czoła rzeczywistości. Rozmowa z Dorotą Głogowską, dyrektorem i właścicielem żłobków maluch.net, które obchodzą w tym roku 10-lecie. 

Dziesięć lat pracy z małymi ludźmi, tysiące drobnych chwil. Pamięta Pani tę najpiękniejszą?

Trudno wskazać tylko jeden, bo było ich wiele, ale mam jeden taki ważny moment. I czuję, że ten moment zostanie ze mną na dłużej.

Kilka lat temu miałam w żłobku pewną dziewczynkę, którą później spotkałam w przedszkolu. To było przedszkole, do którego uczęszczał mój syn. Pewnego dnia przyszłam Go odebrać. Weszłam do sali i właśnie tam była moja była absolwentka. Nasze oczy się spotkały. Widziałam, że Ona mnie rozpoznała i miałam takie poczucie, że Ona zobaczyła we mnie osobę, z którą coś ją łączy – zaufanie, bliskość, wspomnienia… Wyjątkowo poruszający moment, powiem, że bezcenny. To było dla mnie wyjątkowo poruszające. Pomyślałam wtedy –  robimy kawał dobrej roboty. Dajemy naszym dzieciom dobre podstawę , również emocjonalne. Pokazujemy, że dorosły może być taką bezpieczną bazą, której mogą zaufać i powierzyć swoje różne trudności.

 Cofnijmy się o 10 lat. Skąd pomysł na pracę z maluchami?

Przede wszystkim z domu. W zasadzie cala historia wzięła się z domu rodzinnego, który zawsze był pełen dzieci. Najczęściej malutkich. Moi rodzice prowadzili pogotowie opiekuńcze. Byli tzw. zawodową rodziną zastępczą. Te dzieci były częścią naszego domu. I to był taki pierwszy impuls do pracy z dziećmi.

Drugim impulsem jaki się pojawił było otworzenie przez moją siostrę jednego z pierwszych klubów dziecięcych, a później żłobka. Cała rodzina uczestniczyła w tym procesie.

No i trzeci impuls. Z mojej perspektywy najistotniejszy – pojawiło się maleństwo. Pojawił się mój syn. I myślę, że to dla mnie i szczególnie dla mojego męża było takim impulsem, by pójść w coś swojego.

Czy Staś chodził do Pani żłobka?

Tak, chodził. Miał 10 miesięcy, kiedy otworzyliśmy naszą pierwszą placówkę, więc był aktywnym żłobkowiczem. Początkowo w grupie maluchów, gdzie ja pracowałam, a później przeszedł do grupy starszaków, w której ja starałam się już nie bywać i rozdzielać funkcję mamy i cioci żłobkowej.

Która placówka otworzyła się jako pierwsza?

Pierwszą placówką był żłobek przy ul. Langiewicza. Od tej placówki zaczęła się idea żłobków uniwersyteckich. Ideą było to, by wesprzeć studentów, doktorantów, pracowników w powrocie na rynek pracy. Żłobek powstał przy współpracy z UMCS. Kolejną placówką był żłobek przy ul. Bema, również  uniwersytecki. Tym razem powstał przy współpracy z Uniwersytetem Przyrodniczym.

Opowiadała Pani o tej chwili z małą absolwentką. A te najtrudniejsze momenty?

Uwielbiam pracę z ludźmi, uwielbiam pracę z rodzicami, ale to też jest duże wyzwanie i nie wiem czy jestem w stanie wskazać jedną rzecz. Chyba nie. Na pewno są codzienne wyzwania. Stawianie czoła, nie zawsze łatwej, codzienności. Myślę natomiast, że największym wyzwaniem jest znalezienie odpowiednich osób. Ludzi, którzy będą podzielali, rozumieli i chcieli pracować w tych samych wartościach, które dla mnie są ważne. Więc ten czynnik ludzki jest bardzo ważny. Mając cudowną wizję, a nie mając ludzi, którzy będą ją podzielać niewiele da się zrobić. I ja mam szczęście spotykać na swojej drodze wspaniałych ludzi. Mam w swoich oddziałach cudowne ciocie, bez których to wszystko byłoby niemożliwe.

Kolejnym wyzwaniem są zmieniające się z roku na rok specjalne potrzeby dzieci. Z punktu widzenia żłobka odnoszę wrażenie, że jeśli chodzi o dzieci do 3 roku życia, to obszar ten jest nie do końca wsparty. I my się niestety musimy z tym mierzyć.

I co wtedy?

Powtórzę się, ale ja kocham pracę z ludźmi. To jest to, w czym czuję się najlepiej i wspólnie z tymi małymi ludźmi radzimy sobie z wyzwaniami. Przebywanie z nimi daje mi ogrom motywacji do działania. Patrzenie na ich codzienny rozwój i towarzyszenie im w „małych-wielkich” sukcesach. Wczoraj byli karmieni, a dziś jedzą samodzielnie i protestują na nawet drobny gest pomocy, ponieważ cieszy ich zdobyta samodzielność.

Zmieniają się, dorastają, doświadczają i zdobywają nowe umiejętności, zarówno te manualne jak i społeczne. Czasem oglądam zdjęcia i patrzę na nasze małe bąble, które dziś są przedszkolakami wychodzącym w świat.

Spotkamy się z nimi 12 czerwca podczas piknik z okazji 10-lecia żłobków maluch.net. Co się będzie działo?

Zapraszamy na piknik wszystkich absolwentów. W tym roku piknik z okazji Dnia Rodziny odbędzie się w Centrum Dobrego Wychowania w Motyczu Leśnym o godz.15.00.

Będą nasze tradycyjne warsztaty, zajęcia z naszymi instruktorami z MusicalBabies, EduMusik i

Aktywne Urwisy. Zaplanowaliśmy warsztaty artystyczne, które przygotują nasze kochane ciocie. Będzie też coś ekstra, bo będzie Tańcobajka, czyli muzyczne przedstawienie. No koniki i alpaki. Szykujemy też niespodziankę. Także do zobaczenia 12 czerwca w Motyczu:)

Autor: @ciociaania

Powiązane artykuły

Odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *